wtorek, 16 kwietnia 2019

Czy istnieje zbrodnia idealna? - "Zbrodnia w wielkim mieście" Alka Rogozińskiego



Nad pytaniem zadanym w tytule zastanawiają się bohaterki książki, Sandra, Martyna i Iwona, pracujące w piśmie "Marzenia i sekrety". Pewnej nocy, gdy odwalają nadliczbowe godziny zastanawiają się jak ukatrupiłyby swojego szefa - seksistę, szowinistę i tyrana. W wymyślaniu pomysłów pomaga im butelka wina. 
A co się stanie, gdy jedna z wersji ich scenariuszy się sprawdzi. To dopiero będzie galimatias. Będzie ginący trup i gangsterzy i zaginiony olbrzymi pyton tygrysi. To się będzie działo. 
Przeczytajcie i się przekonajcie. 
Jak zwykle w książkach Alka Rogozińskiego komiczne i nieprawdopodobne sytuacje, dziwne zbiegi okoliczności dodają tylko smaczku książce.

Jeżeli sięgam po kryminały, to są to raczej komedie kryminalne. Alek Rogoziński idealnie wpasowuje się w niej gust czytelniczy dotyczący tej tematyki.
Styl autora jest prosty i lekki. To przyjemne i zabawne pozycje, przy których można się zrelaksować.
Na pierwszy rzut oka zagadka w tej książce wydaje się banalna. Niestety to nie u Alka. Przez całą książkę zastanawiałam się co się stało z Waldemarem, właścicielem pisma. To, że sam chciał uniknąć wierzycieli i udać własną śmierć to pikuś. Dopiero zakończenie zwala z nóg. I to jak!

Dla mnie na plus w twórczości autora są świetnie wykreowane postaci. W tym szczególnie dzieci jednej z pracownic wydawnictwa - Szczepana i Agaty oraz nieobliczalnej i zwariowanej ciotki Alicji. Jak dla mnie ciekawym zabiegiem było użycie slangu młodzieżowego. Można było się nieźle podszkolić. Mam 11-letnią córkę, więc mi się przyda znajomość tego tematu. 😆

To co w książkach Alka Rogozińskiego mi odpowiada to spis postaci na początku. Pozwala się zorientować kto jest kim, zanim zacznie się czytać.


czwartek, 11 kwietnia 2019

Profil zaufany ułatwia życie

https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/profil-zaufany-ulatwia-zycie-dowiedz-sie-jak



Profil zaufany to Nasza cyfrowa  tożsamość, Nasze cyfrowe „ja”.
– Profil Zaufany to zbiór informacji o użytkowniku, który umożliwia potwierdzanie tożsamości online. Dane, które zawiera są weryfikowane, a także odpowiednio zabezpieczone przed niepowołanym dostępem. Każdy
z nas może mieć tylko jeden potwierdzony Profil Zaufany. Jest on bowiem przypisany do konkretnego, niepowtarzalnego numeru PESEL.
To bezpłatne narzędzie, dzięki któremu możemy potwierdzać swoją tożsamość w Internecie i – co bardzo przydatne – np. podpisywać pisma wysyłane do urzędów.
Profil Zaufany jest ważny 3 lata. W dowolnym momencie możesz przedłużyć jego ważność. Warto o tym pamiętać!
Ważna informacja dla bardziej dociekliwych: Profil Zaufany ma umocowanie prawne. Jego funkcjonalność określa ustawa o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Zasady działania precyzuje natomiast odpowiednie rozporządzenie.
Ważna informacja dla wątpiących: działanie Profilu Zaufanego opiera się o technologie kryptograficzne – takie same jak te, które stosują centra certyfikacyjne wydające bezpieczny podpis elektroniczny weryfikowany ważnym kwalifikowanym certyfikatem. 
Dzięki Profilowi Zaufanemu niemal wszystkie sprawy urzędowe możesz załatwiać z domu. Jakie? 
- można złożyć wniosek o dowód osobisty, jeśli go zgubisz – zgłosisz to w kilka sekund (właściciele e-dowodu mogą nawet zawiesić swój dokument na 14 dni),
- można zameldować się lub kogoś / wymeldować się lub kogoś,
- można założyć działalność gospodarczą, a również ją zawiesić,
- można zgłosić narodziny dziecka, złożyć wniosek o 500+,
- można wystąpić o odpis aktu stanu cywilnego,
- można rozliczyć podatki,
- można sprawdzić historię pojazdu sprowadzanego z zagranicy, a przy jego kupnie od razu można sprawdzić liczbę swoich punktów karnych,
- można zalogować się do Internetowego Konta Pacjenta, gdzie znajdziemy historię swojego leczenia,
- można wejść na Platformę Usług Elektronicznych ZUS, a tam znaleźć m.in. informację, czy Wasz pracodawca na pewno zgłosił Was do ubezpieczenia,
- można podpisać i wysłać pismo ogólne do urzędu, dzięki któremu załatwicie… prawie wszystko!
Jedno zauważenie!
Profil zaufany jest cały czas udoskonalany. Ale trzeba patrzyć jakie usługi są w obecnej chwili udostępnione w urzędach nam przyporządkowanych.
Jeśli chcecie założyć Profil Zaufany, macie do wyboru dwie możliwości, by to zrobić. Obie internetowe. 
1. Pierwsza to skorzystanie z bankowości elektronicznej. 
W tej opcji Profil Zaufany można założyć i potwierdzić w pełni online, 24h/7 dni w tygodniu. przy posiadaniu konta w bankach: PKO Bank Polski SA, Bank Zachodni WBK, Bank Pekao, mBank, ING Bank Śląski, Millennium Bank, T-Mobile Usługi Bankowe lub konta na platformie Envelo.
Dane w banku są wiarygodne (zostały uwierzytelnione podczas zakładania konta). Dlatego każdy kto zdecyduje się na ten sposób założenia Profilu Zaufanego, nie musi już potwierdzać ich osobiście w urzędzie.
Co należy zrobić?
W systemie bankowości elektronicznej Waszego banku, należy wypełnić formularz o założenie Profilu Zaufanego.
Następnie operację potwierdzić bankowym kodem autoryzacyjnym. Na adres mailowy otrzymacie potwierdzenie założenia konta.
2. Druga – założenie PZ online, a później – w ciągu 14 dni – wizyta w jednym z 1500 Punktów Potwierdzających.

Co należy zrobić?
Wejść na stronę www.pz.gov.pl
Wybrać możliwość założenia Profilu Zaufanego z potwierdzeniem w Punkcie Potwierdzającym.
Po założeniu Profilu w Internecie, iść do Punktu Potwierdzającego. Masz na to 14 dni od złożenia wniosku. 
W całej Polsce funkcjonuje prawie 1500 takich Punktów. To m.in. urzędy skarbowe, inspektoraty ZUS, banki, urzędy miejskie, czy wojewódzkie, a także Ministerstwo Cyfryzacji.
Wszystkie informacje o Profilu Zaufanym znajdziecie na stronie www.pz.gov.pl. Jeśli chcecie wiedzieć, z jakich e-usług możesz korzystać, już teraz wejdźcie na www.obywatel.gov.pl.

Mój pierwszy patronat medialny!!!

Mój pierwszy patronat medialny! Czytelniczo i cyfrowo będzie się rozwijać. 

Studia skończone, więc jest na to czas.

Zbiór poezji Anny Lisowiec z ilustracjami Aleksandry Anny Sikorskiej, bardzo zdolnej dziewczynki. 

Dumna jestem bardzo :-)


 

środa, 13 marca 2019

Wywiad z Marleną Rytel w związku z premierą jej najnowszej książki "Kiedy znów zaświeci słońce"


15 lutego w Wypożyczalni nr 37 odbyło się spotkanie autorskie z Marleną Rytel promujące książkę „Kiedy znów zaświeci słońce”Autorka debiutowała w 2016 r. książką dla najmłodszych „Sebastian i przyjaciele”. Pod koniec 2017 r. ukazała się jej następna książka dla dzieci „Potworna Michasia”.

W czasie spotkania zadałam autorce kilka pytań. 





Od kiedy piszesz książki? Skąd wziął się u Ciebie pomysł na pisanie?
Piszę odkąd pamiętam. Już jako mało dziewczynka przygotowywałam dla rodziców książeczki na gwiazdkę, które sama też ilustrowałam. Zawsze marzyłam o tym, aby zostać „pisarką”. Przez długie lata ćwiczyłam nawet składanie autografów 😊

Skąd wziął się pomysł na tę książkę?
Długo nie miałam koncepcji na konkretną fabułę. Zaczynałam i odstawiałam na bok. Brakowało mi tego „czegoś” w historii. Pierwotnie miała powstać książka o perypetiach Agnieszki, jednak moja znajoma, która pracuje w bibliotece, po przeczytaniu dłuższego fragmentu stwierdziła, że wieje nudą 😊 Dopiero pod koniec 2017 roku, gdy leżałam w szpitalu, naszła mnie prawdziwa wena. Wyglądając przez okno w Wigilijny wieczór, oczami wyobraźni zobaczyłam dwoje z sześciorga bohaterów: Zdzisława i Barbarę.

Czy jej forma opowiadań – od początku była zamierzona?
Z początku całość miała być w formie opowiadań, jednak moja kolejna znajoma i jednocześnie patronka medialna – Aga Caban– kategorycznie sprzeciwiła się temu pomysłowi, twierdząc, że to nie jest zbyt dobry pomysł. Tak długo mnie męczyła, aż wyszła z tego książka.
Czy pisząc daną scenę czerpiesz pomysły z rzeczywistych postaci czy może starasz się wyobrazić sytuacje w jakich bohaterowie mogą się znajdować?

Jak najbardziej polegam na swojej wyobraźni, tak jak to miało miejsce przy tworzeniu wątku wspomnianych już Zdzisława i Barbary. Wyglądając w wigilijny wieczór przez szpitalne okno, zobaczyłam samotną postać na skwerku. I wtedy mnie „natchnęło”. W tej postaci ujrzałam Barbarę. I już w głowie ułożyła mi się cała historia jej życia. 

Jak to jest napisać powieść dla dorosłych i to w dodatku tak dramatyczną po książkach dla dzieci?
Na pewno kosztowało mnie to więcej emocji i czasu. Książkę dla dzieci pisze się naprawdę szybko. „Potworna Michasia” powstała w trzy dni. Zawsze powtarzam, że książki dla dzieci pisze się łatwiej, choć są i tacy, którzy mają na ten temat odmienne zdanie. Krótkie historyjki wymyśla się łatwo, ale wymyślić wciągającą fabułę na trzysta stron, tak, aby nie zanudzić czytelnika do samego końca, to już nie lada wyzwanie i wyczyn. Podziwiam tych, którym się to udało.

Jakie zakończenia w książkach lubisz?
Oczywiście optymistyczne, ale książka powinna odzwierciedlać również prawdziwe życie i jego ciemne strony, a nie tylko słodkie historyjki. Osobiście wolę tzw. „życiowe” książki, przy których czytelnik zatrzyma się na dłużej
i zaduma nad kruchością życia.
Wiesz, że Twoja książka jest bardzo przejmująca. Bo, że nie można jej czytać w pociągu to ja już wiem. Ryczałam przy pewnej bardzo smutnej scenie.
I chyba ten kto już zdążył przeczytać książkę podejrzewa przy jakiej?
To jest scena, przy której wzruszają się również mężczyźni. Co będę ukrywać – ja też płaczę za każdym razem, kiedy ją czytam.
Odnoszę wrażenie, że ta książka skierowana jest nie tylko dla kobiet. Przecież jednym z bohaterów jest mężczyzna i jego postrzeganie świata. Skąd czerpałaś wzorzec na pokazanie jego postaci?

Z obserwacji i spostrzeżeń własnych oraz innych osób. Podczas swego ponad czterdziestoletniego życia poznałam naprawdę sporo historii. Ludzie sami z siebie opowiadają mi o swoich przeżyciach, doświadczeniach, niektórzy nawet wyrazili zgodę na wykorzystanie ich zwierzeń w kolejnych książkach. Czy w tej książce masz ulubioną postać?
Nie, każda z osób przedstawiona w książce czegoś nas uczy, coś przekazuje, coś po sobie zostawia. Każda z tych osób jest na swój sposób interesująca.
Według mnie ta książka niesie nadzieję. Jak Ty myślisz?
Ta książka uczy między innymi dwóch rzeczy: Nigdy nie oceniaj człowieka po tym, co robił w przeszłości. To już za nim. Liczy się tu i teraz. Po drugie: Nie można tracić nadziei. Nawet wtedy, gdy życie daje nam mocno popalić,
i wydaje nam się, że jedynym rozwiązaniem jest śmierć.  Może zabrzmi to banalnie, ale mi osobiście pomogła wiara w Boga. I wsparcie rodziny, przede wszystkim mamy, później męża (To mój drugi mąż) Bez nich nie dałabym rady. Miłość do dzieci była siłą napędową do walki z przeciwnościami, których nie brakowało.

Jak myślisz czy to gdzie się urodziliśmy my lub ludzie, z którymi się stykamy determinują nasze życie?
Jest takie powiedzenie: Każdy jest kowalem własnego losu. Zgadzam się, ale jeśli chodzi o życiowe wybory. Natomiast łatwo powiedzieć, jeśli pochodzimy
z w miarę zamożnej rodziny i już na starcie otrzymujemy mieszkanie od rodziców, od babci, czy cioci. Nie musieliśmy odkładać, czy brać kredytu na pięćdziesiąt lat. Człowiek bardziej docenia rzecz, na którą sam musiał zapracować, niż to, co otrzymuje na dzień dobry bez żadnego wysiłku. Oczywiście są wyjątki, ale to rzadkie wyjątki. To moja opinia i rzecz jasna nikt nie musi się z tym zgadzać.
Wolisz tworzyć bohaterów pozytywnych czy negatywnych? I co jest łatwiejsze?
Bardzo lubię tworzyć bohaterów negatywnych. Są bardziej wyraziści i „jacyś”. Czytelnik tak łatwo o nich nie zapomina. Uwielbiam czarne charaktery:
W książkach, w filmach, w serialach. Dzięki temu fabuła wydaje się ciekawsza i bardziej złożona.

Jak podchodzisz do recenzji swoich książek? Czy spotkałaś się
z negatywnym odzewem na tę książkę?
No właśnie nie, i trochę mnie to martwi. Mama co prawda po przeczytaniu napisała, że początkującej autorce nie wypada używać tylu przekleństw, ale jak widać myliła się. Książka miała być realna i życiowa. Nie spotkałam
w swoim życiu alkoholika, który robiąc awanturę żonie, mówi do niej: A teraz mój najpiękniejszy kwiatuszku, pozwolisz, że swoimi męskimi i silnymi piąstkami udowodnię twojej anielskiej twarzy, że nie kłamię, mówiąc o ich sile. Pozwól, że złożę na twym licu hołd w postaci czarującego stempla. On powie: Zaraz ci ku..o wpierdolę.
I znalazł się też pan, który z góry założył, nie czytając nawet, że książka jest do dupy, bo wydana w wydawnictwie X, a nie w wydawnictwie Y. Przez trzy dni pod jedną z recenzji wylewał swoje frustracje, ale jak widać na próżno, gdyż książka zbiera bardzo dobre recenzje.

Dla kogo łatwiej jest pisać – dla dzieci czy dla dorosłych?
Tak jak wspomniałam wcześniej – uważam, że zdecydowanie dla dzieci pisze się łatwiej i szybciej.
W jaki sposób przygotowujesz się do pisania nowej książki?
Jestem zawalona książkami. Są to prywatne zbiory i książki wypożyczone
z biblioteki. Muszę je wszystkie przeczytać, gdyż w nowej książce cofnę się
o ponad pięćdziesiąt lat, a więc będzie w niej trochę historii o warszawskich Bielanach, skąd pochodzę, jak również o życiu w podwarszawskiej miejscowości Marki, skąd pochodzi jeden z bohaterów, i w której od kilku lat mieszkam.

Pytanie o czas kiedy piszesz. Czy są to stałe godziny dnia czy może wtedy gdy coś wpadnie Ci do głowy?
Podczas pisania „Kiedy znów zaświeci słońce” miałam stałe godziny. Wstawałam o siódmej, czasem przed ósmą. Poranna toaleta, śniadanie, leki
i punktualnie o 9.00 siadałam do komputera. Pisałam mniej więcej do 16.00 czasem do 17.00. Teraz piszę, gdy najdzie mnie wena. Ostatnio cierpię na bezsenność, więc piszę w nocy, a rano odsypiam.
    Jaka będzie Twoja następna książka? I kiedy się ukaże?
Książka, którą aktualnie piszę, również będzie życiowa. O miłości. I tej toksycznej rodzicielskiej, i miłości między kobietą a mężczyzną. Taką prawdziwą, do samego końca.

    Czy chciałabyś, aby któraś Twoja książka została zekranizowana a może  
    była lekturą w szkole?
W głębi duszy marzy mi się, aby jedna z moich bajek została umieszczona na liście lektur, bo uważam, że są to mądre bajki z morałem. Albo chociaż
w podręczniku. Nie pogniewałabym się również na ekranizację na przykład „Potwornej Michasi”. A już totalnym wyzwaniem byłaby ekranizacja „Kiedy znów zaświeci słońce”. Już nawet oczami wyobraźni widzę znakomitego aktora, pana Mariana Dziędziela w roli Zdzisława. Idealny!

EDIT: Niedługo po spotkaniu w mojej bibliotece, gdy o tym rozmawiałyśmy książka stała się już lekturą w niektórych szkołach.



wtorek, 12 marca 2019

Amatorski teatr i Zojka czyli "Coś tu nie gra" Joanny Szarańskiej




Coś tu nie gra, tylko co? Była już odcięta ręka i psychiczna wielbicielka oraz fałszywa agencja matrymonialna.
Ta książka to trzecia część opowieści o przygodach niesfornej Zojki. Nie byłaby pewnie sobą gdyby nie wpakowała się w jakąś kabałę. Co tym razem zmaluje Zojka? Bo, że coś się stanie to bank. Jak zwykle u Joanny Szarańskiej nie zabrakło wątku intrygi kryminalnej. Tu akurat sprawa rozgrywa się o skarb i co z niego wyniknie.

To bardzo odrestaurowująca lektura. Co chwilę się przy niej śmiałam. W pewnym momencie nawet moja 11-letnia córka spojrzała mi przez ramię dlaczego tak prycham przy czytaniu. Co wspólnego będzie miał z tą historią surowy kurczak? Nota bene przekomiczny opis walki surowym kurczakiem. Zabawne jest przedrzeźnianie się Zojki z redaktorem Kordeckim i ich przepychanki słowne.  Polecam.

Tym razem bohaterka staję się na własne życzenie przynęta w amatorskim teatrze, gdyż ktoś chce wykluczyć odtwórczynię głównej roli w amatorskim przedstawieniu "Calineczki" w Lipówce.

Najlepsze są teksty babci Łyczakowej. Wspólny "szoping" babci i wnuczki to majstersztyk. Jak ja lubię takie osoby, jak te dwie kobiety. Bo kto powiedział, że osoba starsza musi być nudna. I tak jak polubiłam obie panie tak nie trawię drugiej Zosi, która patrzy na to co tylko wypada. Nie widzi, że swoją postawą rani babcię. Ale babcia i wnuczka jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa. Jaki występ dadzą na weselu. To będzie dopiero przedstawienie. Niektórzy mogą paść trupem. I bardzo dobrze.

Już jestem ciekawa co Zojka zmaluje w następnej części "Złość piękności szkodzi". Bo ja to mówi sąsiadka Guzikowa "szołmastgołon".

Książkę przeczytałam z księgozbioru Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Targówek m. st. Warszawy, a dokładniej z Wypożyczalni dla Dorosłych i Młodzieży nr 37 przy ul. Smoleńskiej 94.




poniedziałek, 11 marca 2019

Życie to wybaczanie? - "Dziewczyna z warkoczami" Anny H. Niemczynow




Ta książka to pierwsza powieść Anny H. Niemczynow, którą przeczytałam. I nie ostatnia. Napisana w lekkim stylu, pełna jest pięknych przemyśleń życiowych. Czytając ją odczuwa się spokój wewnętrzny. Mimo, że to takie trochę czytadło. Autorka przeprowadza bohaterkę przez trudne życiowe informacje. 

To powieść o relacjach rodzinnych, przyjaźni, rodzinie i sile miłości ponad wszystko. Pokazuję, że w życiu możliwe są różne scenariusze. Nawet tak nieprawdopodobne jak historia Pauliny i Mikołaja. Może banalna i ckliwa, ale kto powiedział, że nierealna. A dobre zakończenia są fajne i tyle.

Nigdy nie wiemy co nas w życiu czeka. Co nam stanie na przeszkodzie w realizacji marzeń. Może splot nieszczęśliwych okoliczności na które nie mamy żadnego wpływu. Dzieją się i nic na nie nie poradzimy. To także książka o miłości, która nie mogła się spełnić. Ale może tym razem się uda. Czy nad znajomością pauliny i Mikołaja czuwa jakaś siła? Jaką rolę odegra tytułowa dziewczyna z warkoczami? Czy nas los jest już zapisany i czy mamy na niego jakiś wpływ? 
Najbliżsi bohaterki skrywają przed nią tajemnicę, która może zaważyć na jej dalszym życiu.

Życie potrafi zaskakiwać i wiele zależy od naszego podejścia do wielu spraw. Życie Pauliny w zaskakujący sposób splotło się z losami rodziny jej przyjaciółki Dagmary. Gdyby w dzieciństwie Paulina nie obroniła Dagmary w szkole mogłyby się nie zaprzyjaźnić. Gdyby nie była w stanie wybaczyć najbliższym ta opowieść ułożyłaby się w całkiem inny sposób.

Historia trochę stereotypowa młodsza dziewczyna poznaje starszego od siebie bogatego mężczyznę i coś od początku między nimi iskrzy. Wydaje się taka typowa. A jednak autorka pogmatwała losy bohaterów i już nie jest taka typowa. Mnie do Pauliny przyciągnął jej optymizm i uśmiech na co dzień. Chociaż jak dla mnie jest za idealna, bo nie wszystko da się wybaczyć i nadal być tak optymistycznym.

Tajemnice, które autorka odkrywa po kolei nie pozwalają się nudzić. I prowadzą do ciekawego finału. Takiego pełnego optymizmu. I dlatego ją polecam, dzięki temu ciepłu i mądrości, które z niej płyną.





czwartek, 7 marca 2019

Dobre uczynki wracają po stokroć - "Dobre uczynki" Agnieszki Krawczyk




"Dobre uczynki" Agnieszki Krawczyk to druga część serii "Uśmiech losu". Z niecierpliwością czekałam na kontynuację tej historii. Autorka prowadzi nas spacerem po krakowskich Dębnikach
i Salwatorze w taki sposób je opisując, że już chce się tam być.

Podobnież dobre uczynki wracają do nas. Mieszkańcy kamienicy Pod Szczęśliwą Gwiazdą mierzą się z nowymi wyzwaniami. Co ich czeka? Na światło dzienne wychodzi  dawno skrywana tajemnica związana z rodziną Werde. Do czego doprowadzą odnalezione przez przypadek skrywane stare listy
i jak wpłynie to na ich dalsze życie?

Pisarka w dużej mierze skupiając się na Helenie Werde porusza ważną kwestię profilaktyki i leczenia raka piersi, Pokazuje jej walkę z chorobą i historię znajomości z Mikołajem Szarotką. Lena nie jest świadoma uczucia jakim darzy ją od wielu lat szkolny kolega. Jaki się zachowa gdy się dowie? Dowiemy się o tym, że dowiemy się o tym w trzeciej części już niedługo. Helena zmaga się
z leczeniem po operacji. Poddawana jest radioterapii. Odnawia przyjaźń ze szkolną koleżanką Balbiną, obecnie jej lekarką.

Przywołaną tu mamy historię z II wojny światowej, łączącą się z rodziną przedwojennych właścicieli kamienicy. Dziewczyny poszukując donatora od dobrych uczynków lub jego spadkobierców trafiają do siostry osoby działającej w konspiracji w czasie wojny, która miała ratować Sarę Mincer. Dowiadujemy co stało się z Sarą-Zosią Mincer, ale ten trop się urywa. Więc kto może być tym tajemniczym ofiarodawcą. 

Tematem, który zafascynował mnie w tej książce jest temat ogrodów społecznych, w które mogą zaangażować się mieszkańcy kamienicy. Przedsięwzięcie to może stanowić sympatyczny kawałek przyrody, miejsce spotkań i odpoczynku. Ogrody społeczne tworzy grupa zainteresowanych osób, która wyłania lidera. Trzeba działać wedle pewnego planu, ale dzięki temu zieleń miejska partycypuje w kosztach remontu, a zarząd zieleni użycza nie tylko sprzętu i sadzonek, ale zapewnia też fachową konsultację miejskiego ogrodnika. Działania w ramach lokalnej społeczności mogą prowadzić do czegoś pięknego. Może powstać permakultura czyli ogród naturalny, który jest sposobem na ekologiczne prowadzenie upraw w ramach zieleni miejskiej.
Mieszkańcy kamienicy szukając czegoś spektakularnego i niepowtarzalnego, mając dobry uczynek pod nosem nie zauważają go. Co z tego wyniknie? Zobaczymy, bo nie wszyscy próbują uczciwie spełnić dobry uczynek. Dla niektórych jedyną kartą przetargową są tylko pieniądze. 

Tematem, który powiązany jest z ogrodem społecznym jest działalność Fundacji "Więcej Dobra", która w sąsiedniej kamienicy chce otworzyć działalność, przy okazji zakładając ogród sensoryczny. Terapia ogrodem ma wiele zalet. Wiadomo, że rośliny wpływają pozytywnie na samopoczucie człowieka, pozwalają się uspokoić, ostudzić emocje. To lekarstwo na nadmierne pobudzenie
o wypadkach, udarze czy paraliżu. Poza tym wyzwala produkcję serotoniny czyli hormonu szczęścia. 
W temacie współpracy mieszkańców sąsiadujących kamienic autorka zwraca uwagę na kwestię tolerancji i ograniczonego zaufania społecznego.



Książkę przeczytałam z Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Targówek m. st. Warszawy, a dokładniej

Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2018