piątek, 19 października 2018

Sezon na duchy, włamywaczy czy zwłoki? czyli "Wakacje z trupami" Agnieszki Pruska

"Pierwszy trup w sezonie, to prawie jak pierwszy prawdziwek lub pierwszy szczupak. Czyżby sezon wakacyjny stał się dla nas sezonem znajdowania zwłok? Na nieboszczykach specjalnie nam nie zależało, ale  zagadki kryminalne przyciągały nas, a szczególnie mnie, a wyglądało na to, że to komplet. Zagadka i trupy."

"Wakacje z duchami" Agnieszki Pruska to druga historia ze zakręconymi nauczycielkami Alicją i Julią, żądnymi przygód w okresie wypoczynku wakacyjnego. 
Po perypetiach z wakacji z poprzedniego roku (opisanych we wcześniejszej książce autorki z w/w bohaterkami pt. "Zwłoki powinny być martwe") teraz też szukają czegoś zajmującego.
Nie czytałam pierwszej części, ale nie jest to potrzebne aby czytać, tę książkę. Chociaż na bank sięgnę po poprzednią. Nawet już ją zamówiłam.

"Obfitujący w ekscytujące i tajemnicze wydarzenia zeszłoroczny pobyt w leśniczówce mojego kuzyna spowodował, że już w kwietniu zaczęłyśmy z Julią kombinować, gdzie pojechać na najbliższe wakacje [...]"
- A czort wie. - [...]. Ja to bym chciała, żeby się coś działo." 



"-Co byś powiedziała na duchy? - rzuciła już w progu.
- Widziałaś ducha? - zainteresował się mój mąż, który zdążył już wrócić z pracy. 
- Osobiście nie, moja znajoma zna ludzi, którzy widzieli. A w każdym razie twierdzą, że widzieli.
- Ducha? Pewnie się filmów naoglądali albo naczytali książek - zawyrokował Rafał i stracił zainteresowanie tematem, [...]
- On ma rację, skąd te duchy? Kto w nie wierzy w obecnych czasach?"


Bohaterki książki decydują się na Frombork, gdzie przyciągnął je duch krążący po okolicznych wioskach. Czy wyobrażacie sobie ducha kradnące drobne i niepotrzebne rzeczy?

" Ciekawe, co się teraz ludziom może kojarzyć z duchami. Chyba nie znikające we mgle odziane w powłóczyste białe szaty postacie? [...]
- Coś im znika. [...]
- Duch?
- Nie, no co ty? Znikają im różne pierdoły. Jakieś grabie, miska psa, namiot
z ogródka..." 

Podejrzewałam, że i tym razem jak to One wywołają jakiś galimatias. 
Książka zapowiadała się na komedię kryminalną. I fakt śmieszyła, chyba najbardziej postawa bohaterek i ich podejście do odnajdywanych zwłok. Ale tych momentów nie było za dużo. To co mi przeszkadzało to zbyt wnikliwa analiza odkrytych faktów, co przeciągało niepotrzebnie fabułę. 



Dziewczyny oczywiście nie byłyby sobą gdyby nie próbowały rozwiązać zagadki. Szukają
i pytają o ducha i włamywacza, a znajdują trupy. I to właśnie zaostrza ich ciekawość. Jak nie las wokół obserwatorium to opuszczony ośrodek wczasowy. Swoją wnikliwością dobijają miejscowego sierżanta policji, który został uprzedzony o ich dociekliwości przez partnera Julii - policjanta, który prowadził poprzednią sprawę z udziałem bohaterek.



Ten kto nastawił się na wielkie napięcie to niestety nie znajdzie tu tego. Przez te zbyt długie opisy nie dało się go odczuć. I mimo, że uwielbiam zbierać grzyby (jak bohaterki książki) i mogłabym to robić codziennie, nie uważam, że akurat cokolwiek wnosiły do fabuły.

To nie tak, że mi się książka nie podobała. Bo się podobała, ale mogłaby być trochę mniej rozbudowana. Może wtedy humor w niej zawarty byłby lepiej widoczny.
Będą ją polecała swoim czytelnikom w mojej bibliotece (Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Targówek m. st. Warszawy, a dokładniej w Wypożyczalni dla Dorosłych i Młodzieży nr 37 przy ul. Smoleńskiej 94) i z ochotą ją promowała.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Oficynka, a za zaproszenie do całej akcji #szukamtrupa - Dorocie Lińskiej-Złoch z bloga Przeczytanki. Byłam bardzo dumna, ze zostałam wybrana do tej akcji z tak wielu zgłaszających się blogerów. 

Uwaga!!!!

Moja recenzja bierze udział w akcji #szukamtrupa.

Razem z blogerami, do których traficie klikając w linki poniżej, zachęcamy do przeczytania książki „Wakacje z trupami” Agnieszki Pruskiej. I do wzięcia udziału w konkursie!

Od 1 do 21 października wypatruj u nas informacji, które pomogą Ci #szukaćtrupa. Do zdobycia będą trzy egzemplarze powieści oraz dodatkowe prezenty od autorki oraz Wydawnictwa Oficynka.

W naszych wpisach znajdziecie wskazówki, które ułatwią Wam udzielenie odpowiedzi na pytania. A pytania ukażą się 21 października na wszystkich blogach wypisanych poniżej.

Odpowiedzi będziecie musieli wysłać na maila, by nikomu nie ułatwić zadania i nie popsuć zabawy!


Zapraszam na pozostałe blogi biorące udział w akcji „Wakacje z trupami”:

http://matkaksiazkoholiczka.blogspot.com/
http://poligondomowy.pl/
http://obydwiezaczytane.blogspot.com/
http://alicya.pl/




środa, 3 października 2018

„Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalonych kobiet” czyli historie 12 kobiet ocalałych z obozu koncentracyjnego



„Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalonych kobiet” to przejmujące wspomnienia kilkunastu kobiet, które przeżyły piekło niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Książka jest efektem rozmów autorki Sylwii Winnik z każdą z bohaterek. Rozmów, które musiały być bardzo trudne. Przywoływanie wspomnień tak tragicznych przez bohaterki.  



Sylwii Winnik w stu procentach udało się utrzymać podniosłość tego tematu. Książka mimo tematyki napisana jest w lekkim stylu, który czyta się jak dobrą powieść historyczną. Sam trud zebrania takich opowieści zasługuje na nagrodę.

Miałam przyjemność choć chwilę być na premierowym spotkaniu autorskim w Warszawie
25 stycznia 2018 r., w którym uczestniczyły dwie z bohaterek książki. Z trudem powstrzymywałam się od płaczu. Niestety od płaczu nie powstrzymałam się przy czytaniu książki. Stopniowałam ją sobie i jedną opowieść czytałam w ciągu jednego dnia. Aby potem pomyśleć, o tym co przeczytałam.

Te historie kilku bohaterek książki to przykład jakiemu upodleniu poddawani byli ludzie,
a w szczególności kobiety i dzieci w obozach koncentracyjnych.

Leokadia Rowińska do obozu trafiła w trzecim miesiącu ciąży. Wspomina, jak okrutnie traktowane były kobiety oczekujące potomstwa. Jej synek Ireneusz stał się najmłodszą ofiarą Marszu Śmierci. Pochowała go w pudełku po makaronie.

Zofia Wareluk urodziła się w Auschwitz. Swoją smutną historię opowiada na podstawie wspomnień matki. Poród Zosi odbierała inna więźniarka Stanisława Leszczyńska, dzięki której pewnie przeżyła.
Urszula Koperska do obozu trafiła jako 8-letnie dziecko. Jej wspomnienia to opowiadania dziecka o głodzie, tęsknocie i strachu. To historia każdego dziecka, które przebywało w Auschwitz np. w baraku, w którym się znajdowała, więzień artysta, rysował dzieciom na ścianie obrazki, które przetrwały do dziś.

Alina Dąbrowska w obozie spędziła dwa i pół roku. Była poddawana eksperymentom przez doktora Mengele.

Wiesława Gołąbek w obozie przebywała prawie trzy lata. W tym samym baraku co ona znalazła się Seweryna Szmaglewska.

Walentyna Nikodem była w Auschwitz świadkiem wielu bestialskich poczynań esesmanek. To ona pod koniec wojny spotkała jedną z najokrutniejszych morderczyń i doprowadziła do jej egzekucji. Opowiadał o tym jak rozpoznała uciekającą oprawczynię i jak się zachowała.

To co bardzo podobało mi się w książce to to, że Sylwia Winnik nie pilnuje chronologii  i nie narzuca bohaterkom sposobu wypowiedzi. Pozwala mówić im o tym jak trafiły do Auschwitz, o ich przeżyciach i o życiu po wyzwoleniu. W książce znajdują się prywatne zdjęcia bohaterek z ich archiwów.

Autorka podzieliła książkę na trzy części. W pierwszej czyli we wstępie podaje same  suche fakty
o niemieckim obozie zgłady i krótko przedstawia bohaterki książki. Główną część stanowią wspomnienia ocalonych kobiet, w której głos oddany jest dwunastu bohaterkom książki, przez co historie te są przejmujące i tak prawdziwe. W trzeciej części, epilogu, autorka przekazuje nam swoje refleksje.

Każda z nich zasługuje na pamięć. I dzięki Sylwii Winnik możemy je poznać.
To książka, którą powinien przeczytać każdy, bezwarunkowo!


Sylwia Winnik, „Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalonych kobiet”, wydawnictwo Muza, 2018, 304 s.

niedziela, 1 lipca 2018

Zojka i kłopoty, które naprawdę ją kochają

Dzisiaj będzie o Zojce czyli Zofii Tuszyńskiej, niespełnionej absolwentce dziennikarstwa i jej kłopotach z książki Joanny Szarańskiej @"Kłopoty mnie kochają" z Wydawnictwa Czwarta Strona.


Dawno tak się nie ubawiłam czytając książkę. Wpisuję ją od teraz na listę moich ulubionych komedii kryminalnych na równi z Joanną Chmielewską, Alkiem Rogozińskim, Martą Matyszczak, Małgorzatą Kursą czy Olgą Rudnicką. Już jestem ciekawa nastepnych przygód bohaterki.
Zojka i jej niesamowicie pechowe przygody gwarantują bardzo dobrą zabawę przy czytaniu.
Zojka przyjeżdża z Krakowa do Lipówki sprawdzić dlaczego pogoniła jej ojca z siekierą co twierdzi matka przez telefon. Niezbyt w to wszystko  wierzy. ATrzeba nadmienić, że  babcia rozmawia tylko ze swoimi wnuczkami a z ich rodzicami nie. Zojka bardzo lubi swoją babcię i Jej wymysły. Tak naprawdę jest do babci bardzo podobna.
A nawet nie wie, że znalazła się w niebezpieczeństwie przez zupełny przypadek.
Spełniając prośbę babuni jedzie do Wadowic. Przez własne zakręcenie na chwilę gubi torebkę. Gdy ją znajduje i otwiera trafia na pierwsze miejsce podejrzanych o morderstwo.
Co się stanie gdy będzie musiała dowieść swojej niewinności. W czym będzie pomocny redaktor Kordecki, na którego wpadła już w pociągu w dniu przyjazdu do babuni i który był przy otwarciu torebki z makabrycznym odkryciem? Co do tego ma druga Zofia Tuszyńska, dla odmiany Zosia. Co na to babunia?  Jaką rolę odegra rudy bezdomny kociak?
Przeczytajcie, to się przekonacie. Polecam gorąco. Tylko naszykujcie się na wielką dawkę śmiechu.
Książka tradycyjnie wypożyczona z Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Targówek m .st. Warszawy; Wypożyczalni dla Dorosłych i Młodzieży nr 37 przy ul. Smoleńskiej 94.
Kupiona została z funduszy w ramach budżetu partycypacyjnego na 2018 r.

środa, 27 czerwca 2018

Tym razem cyfrowo na blogu


Długo było czytelniczo, a tym razem będzie cyfrowo. Przecież nie na darmo powstała nazwa bloga Czytelniczo i cyfrowo. J
W tym poście chciałabym tradycyjnie dokonać podsumowania zajęć komputerowych
z seniorami z I półrocza 2018 r., w ramach programu „Polska Cyfrowa Równych Szans”
i projektu „Punkt Cyfrowy Wsparcia Seniora” TARGÓWEK 3, które mam przyjemność prowadzić
w Bibliotece Publicznej w Dzielnicy Targówek m. st. Warszawy, w Wypożyczalnidla Dorosłych i Młodzieży nr 37 przy ul. Smoleńskiej 94 (wejście od ul. Św. Wincentego przy przystanku  Rogowska). 
   Bezpłatne i indywidualne zajęcia prowadzę z osobami zainteresowanymi nauką dotyczącą obsługi komputera, Internetu, smartfonu, tabletu, aparatu i innych urządzeń cyfrowych już od 2012 roku.


Dla przypomnienia!!!


Polska Cyfrowa Równych Szans
PCRS to oddolna inicjatywa, której celem jest wprowadzanie w świat komunikacji cyfrowej oraz usług i treści dostępnych w Internecie - dorosłych Polaków z pokolenia 50+, realizowana przez Stowarzyszenie „Miasta w Internecie”.
Na rzecz włączenia dorosłych w cyfrowy świat, działają lokalni animatorzy działań na rzecz edukacji cyfrowej pokolenia 50+ tzw. Latarnicy Polski Cyfrowej, działający w swych lokalnych środowiskach.
Latarnicy Polski Cyfrowej to lokalni animatorzy, których zadaniem jest zachęcanie przedstawicieli pokolenia 50+ do zrobienia pierwszego kroku w Internecie. Działania Latarników realizowane są z wykorzystaniem publicznych punktów dostępu do Internetu –
w bibliotekach, remizach OSP, telecentrach i innych.
To wolontariusze, którzy mogą stać się motorem napędowym niezbędnej przemiany cywilizacyjnej w polskich gminach. Rolą Latarnika jest stworzenie nowej jakości we własnym środowisku: inspirowanie, uczenie i pomoc w korzystaniu z narzędzi cyfrowych, ale przede wszystkim przekonywanie dotąd nieprzekonanych do samodzielnych poszukiwań
w sieci.

Punkty Cyfrowego Wsparcia Seniora

Projekt „Punkty Cyfrowego Wsparcia Seniora” to 3-letni projekt miejski realizowany wspólnie przez Urząd m.st. Warszawy ze Stowarzyszeniem Kreatywni 50 Plus przy wsparciu 19 partnerów, którzy m.in. bezpłatnie udostępnili swoje pomieszczenia na rzecz realizacji zadania.
Pełna lista punktów dostępna jest na stronach: www.kreatywni50plus.pl
i www.senioralna.um.warszawa.pl/PCWS
W Punkcie Cyfrowego Wsparcia Seniora mieszkańcy Warszawy w wieku 60+ (ale nie tylko)  mogą skorzystać z bezpłatnych, indywidualnych porad i konsultacji z zakresu obsługi nowych technologii tj. np. komputer, smartfon, tablet czy aparat cyfrowy. Każdy działa od 3 do 6-u godzin tygodniowo nieprzerwanie przez cały rok.
Statystyki
Trochę słabiej niż we wcześniejszych miesiącach, ale to tylko ze względu na sesję na uczelni, naukę do egzaminów i kończenie pisania pracy magisterskiej. W ciągu opisywanego okresu czasu przeprowadziłam zajęcia w rozbiciu:
zajęcia - 12
uczestnicy - 12
godziny – 16
Od początku prowadzenia zajęć, czyli od września 2012 r. statystyka szkoleń przedstawia się następująco:
Liczba przeszkolonych 567
Liczba zajęć 429
Tematyka zajęć
Zagadnienia zajęć były różne. W zależności od tego jaki stopnień zaawansowania komputerowego prezentowali uczestnicy zgłaszający  się na zajęcia - od początkującego do zaawansowanego.
 Zajęcia były prowadzone na komputerach bibliotecznych, laptopach i tabletach oraz smartfonach uczestników zajęć.
    Kilka zajęć związanych było z wyszukiwaniem w Internecie i obsługą przeglądarki internetowej tzn. poznawaliśmy też metody wyszukiwania napisanego hasła dzięki narzędziom wyszukiwania, czyli Wyszukiwarka, Mapy, Grafika, Filmy a także rozmiarach i prawa do użytkowania.
   Zmiana tła pulpitu, ustawienia wielkości wyświetlanych stron czyli powiększenie widoku lub zmniejszenie, nauka przenoszenia ikonek z miejsca na inne miejsce to ciekawe zagadnienie częste na zajęciach.
Wiele czasu na zajęciach poświęcam na nawigację po stronie internetowej, omawianą na podstawie tematów wybranych przez uczestników np. kuchnia, wycieczki oraz poznanie niektórych portali informacyjnych.
      Bardzo ważnym aspektem była jak najbardziej instalacja, aktualizacja programów antywirusowych i skanowanie laptopów uczestników zajęć.  Były także zajęcia z aktualizacją oprogramowania na smartfonach.
Żeby umieć się komunikować on-line poznawaliśmy też Skype'a, szukając znajomych poprzez dodanie ich kontaktów jak i potwierdzenie zaproszeń, a nawet łączyliśmy się w trakcie zajęć
i przeprowadzaliśmy testowe rozmowy uczestnicy na komputerze ja na smartfonie poprzez zainstalowaną aplikację Skypa. Tłumaczyłam też zasadę funkcjonowania takiej aplikacji, możliwość jej bezpłatnego pobrania na smartfon z systemem Android.
   Aby trafić w dane miejsce Państwo uczyli się funkcjonowania Map Google a szukając znanych sobie miejsca, poznawali je na podstawie zdjęć Street View, ucząc się jak do nich dojechać poprzez wyznaczenie trasy i wyszukiwanie połączeń komunikacyjnych i rozkładów jazdy.
   Istotną częścią zajęć była nauka wysyłania wiadomości na smartfonach i na Skype. Tematyka wysyłania i odbierania e-maili dotyczyła różnych zagadnień z życia codziennego. Uczyliśmy się pobierać zdjęcia i wysyłać je jako załączniki do tych wiadomości.
   Tematyka wysyłania i odbierania e-maili to temat omawiany na wielu zajęciach Przy tematyce poczty on-line nie można zapomnieć o odzyskiwaniu e-maili z kosza i sprawdzania Spamu.
   W trakcie zajęć z kontem na stronie operatora telefonu komórkowego poznawaliśmy jak zarejestrować konto i jak się zalogować a następnie nauczyć się poruszać po tym koncie.
   Ciekawym zagadnieniem okazało się podłączenie do sieci Wi-Fi z wpisaniem zaszyfrowanego  hasła, które udostępniane jest użytkownikom w bibliotece.
   Tematem, który przewija się na wielu zajęciach jest nauka przegrywania zdjęć z aparatu fotograficznego na laptopa a potem na pendrive'a.
   Nie zabrakło także nauki pisania w dokumentach do tego przeznaczonych. Aby zachować zdjęcia papierowe i ważne dokumenty w formie cyfrowej uczę na zajęciach posługiwać się skanerem.
    W czasie zajęć pokazywałam także jak zamawiać i rezerwować książki on-line w Bibliotece Publicznej w Dzielnicy Targówek, oczywiście posiadając kartę biblioteczną.
Zajęcia cieszyły się wielką popularnością. Co mnie ogromnie raduje, że jestem w stanie przekazać moim „starszakom” posiadaną wiedzę. Wszystkie relacje dostępne są na stronie https://latarnicy.pl/.

A oto fotorelacja:

































poniedziałek, 25 czerwca 2018

Zapomniane dziecko też cierpi - "Latawce" Agnieszki Lis

Biorąc do ręki tę niepozorną i cienką książkę nie powiedziałabym, że jest taka smutna. Jej czytanie nie zajęło mi nawet wieczoru. 


Już  sam jej styl napisania ją wyróżnia. Opiera się na krótkich dialogach i myślach bohatera książki Grzegorza.

Będąc małym chłopcem nie rozumie dlaczego ojciec odszedł od niego. I dorasta z tym niezrozumieniem. Bo oczywiście rodzic zapomina o synu.  To, że rozwodzi się z żoną to nie znaczy, że przestaje być ojcem.  Tu niestety tak się dzieje. Chłopak dorasta nie rozumiejąc sytuacji jaka go spotkała.  
Matka chcąc mu wynagrodzić taką sytuację rodzinną za bardzo mu pobłaża i wierzy w każde jego słowo. Nawet gdy ją  oszukuje. Nie uczy się i wagaruje. 
Odpowiedzi zaczyna szukać w niedozwolonych substancjach,  a w końcu  w narkotykach. Będąc pod ich wpływem śni o lataniu. W ten sposób radząc sobie z samotnością. Nie umie nawiązać kontaktu z rówieśnikami.
Dochodzi do tragedii.


Ta książka jest dowodem na to, że depresja dziecięca istnieje. Kwiat nie podlewamny uschnie a dziecko zapomniane straci poczucie rzeczywistości. 

Książka oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Jej bohater zgodził się na opisanie swojej historii.  Ku przestrodze dla innych. 

Książka wypożyczona została z Wypożyczalni dla Dorosłych i Młodzieży nr 37 przy ul. Smoleńskiej 94 Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Targówek m.st. Warszawy. A zakupiona z funduszy budżetu partycypacyjnego na rok 2018, w projekcie biblioteki. 

Przypominam, że do 30 czerwca trwa głosowanie na budżet partycypacyjny na 2019 rok. Dzieci też mogą głosować. Są dwie metody głosowania: elektroniczna na stronie internetowej i papierowa w Urzędzie Dzielnicy Targówek (lub innych wyznaczonych miejscach w Warszawie). 

Serdecznie zapraszam do Biblioteki. 😊


Patchworkowa rodzina szminką rysowana


Dzisiaj serdecznie Was zapraszam do przeczytania książki Anity Scharmach "Sukces rysowany szminką".





Sięgając po książkę nie znałam żadnych recenzji i skrótów treści. Byłam pewna, że to leciutka książka o dziewczynie z korporacji. I tu moje zaskoczenie. Na wielki plus dla autorki.

Książka opowiada o tworzeniu się patchworkowej rodziny. Autorka porusza trudne tematy w przystępny sposób.

Główna bohaterka Julia - prawie czterdziestoletnia kobieta - wiedzie życie wypełnione pracą
i imprezami i opieką nad dwoma kotkami. Za maską kobiety niezależnej kryje się bardzo samotna dziewczyna. Po śmierci narzeczonego w wypadku samochodowym przeszła załamanie i teraz czas wypełnia pracą. Nie wie jeszcze, że przewrotny los szykuje dla niej niespodziankę. 

Czy spełni się w nowej roli? Na jej drodze staje mała sześcioletnia dziewczynka, która najpierw straciła matkę, a za chwilę babcię. 
Julii zostają przyznane prawa do opieki nad Matyldą jako krewnej dziewczynki, gdyż jej dziadkowie nie są jej w stanie utrzymać. 

Postanawia sprzedać swój podniebny apartament i zainwestować oszczędności i kupić dom nad morzem poza miastem. Nie wie jeszcze, że jej sąsiadem jest spotkany już wcześniej doktor Filip.

Czy podoła tej roli i uda jej się stworzyć dom dla dziewczynki, która tak dużo przeszła w swoim krótkim życiu?
Jaką rolę odegra w tworzeniu tej patchworkowej rodziny jej ojciec, dziadek Matyldy Manfred i wreszcie Filip.
I co do tego będzie miała szminka?

Rodzina patchworkowa to rodzina wybrana i kochająca jak nie umie czasami kochać ta naturalna. 

Jak dla mnie ta książka warta jest uwagi. Klika razy zakręciła mi się łza. Na uwagę zasługują tu nie przerysowane postaci bohaterów książki.

Jeden wieczór i książka już przeczytana. Dodatkowo ma bardzo dobry druk, który nie męczy oczu.

Zakupiona została z funduszy budżetu partycypacyjnego na 2018 r. w ramach projektu napisanego przez bibliotekę. 
(Mieszkańcom Warszawy przypominam, że do 30 czerwca trwa głosowanie na bud żet partycypacyjny 2019). 
Nie trzeba być zameldowanym w Warszawie. Dzieci też mogą głosować, bez względu na wiek.
Jest to możliwe w formie elektronicznej na stronie internetowej lub w wersji papierowej w Urzędzie Dzielnicy Warszawa Targówek (lub innych wyznaczonych miejscach).




Dla czytelników biblioteki zdobyłam autograf od autorki na Warszawskich Targach Książki 2018.



Zapraszam serdecznie do biblioteki!!! :-)

„NIE MA LIPY czyli lipowe i mleczne szaleństwo” – Katarzyna Enerlich zaprasza na warsztaty kosmetyki naturalnej


Warsztat kosmetyki naturalnej dla początkujących, ale również dla bardziej zaawansowanych. Kto był już na moich warsztatach, to ten jest szczególnie polecany – bo będzie to rozwinięcie tego, co robiliśmy już wcześniej. Kolejna, tym razem dwuczęściowa odsłona warsztatów kosmetycznych.
SOBOTA 21 lipca:
10.00 – 12.30
WARSZTAT ROBIENIA BAZ KREMOWYCH, a potem z tej bazy ukręcimy krem lipowy z proteinami koziego eko-mleka na sianku i rumianku. Mleko dostarczy Agata Stabrawa. Zrobimy też mleczną pastę do codziennego, bezdetergentowego mycia twarzy i ciała.
Mleko – jakie jest, każdy widzi. Niestety nie wszyscy wiedzą, że ten biały płyn skrywa w sobie wiele leczniczych właściwości oraz działania wykorzystywanego w kosmetyce. Już w czasach Starożytności doceniła je królowa Egiptu (słynne kąpiele Kleopatry), a Ty doceń je również dzisiaj i naucz się je przerabiać na kosmetyki. Nie musisz go pić. Ale możesz od niego odmłodnieć.
Jakie jest więc działanie mleka na skórę?
  • wapń obecny w mleku bierze udział w syntezie kolagenu,
  • kwas mlekowy zwęża pory, lekko wybiela i złuszcza skórę,
  • NNKT działają natłuszczająco, wygładzają skórę,
  • proteiny pobudzają produkcję kolagenu i elastyny,
  • przeciwutleniacze oraz flawonoidy odżywiają skórę
Producenci wykorzystują również działanie przeciwzapalne i łagodzące skórę, włączając proteiny mleczne do produktów na łuszczycę, trądzik oraz łupież. Gotowe kosmetyki z zawartością mleka są dostępne w różnych przedziałach cenowych. W gabinetach kosmetycznych i salonach SPA wykonywane są liczne zabiegi na bazie protein mlecznych oraz kwasu mlekowego (AHA). A tymczasem jak wiele z nich można zrobić w domu i to za niewielkie pieniądze. Nauczę Cię tego.
12.30 – 13.30 PRZERWA (wegański poczęstunek z mojego menu, ziołowe kompoty oraz tak zwana „koszykówka” czyli każdy coś przywiezie do jedzenia w koszyku i poczęstuje innych :) )
13.30 – 15. 00 LIPA I MLEKO KOZIE W MARIAŻU Z KWASEM MLEKOWYM
Przygotujemy płynne kosmetyki, czyli toniki lipowe i mleczne do twarzy, toniki do włosów i wcierki ujędrniające na cellulit oraz maseczkę z mleka i owsa do twarzy (popracujemy również na przygotowanym na bieżąco mleku owsianym!)
Będzie pysznie, odżywczo i pachnąco. Takiego warsztatu jeszcze nie było. Zabierzcie ze sobą notesy, bo będzie jak w szkole – tablica i notatki. Szybciej się wszystkiego nauczymy. Po warsztacie dostajecie pełnowymiarowe kosmetyki (nie próbki!). Zapewniam do nich opakowania.
Zajęcia odbędą się u mnie w Babie Jodze pod Mrągowem. Koszt całego warsztatu 300 zł. Jeśli chcesz być tylko na jednej części, jest to oczywiście możliwe. I część – 200 zł, druga – 150 zł. Na miejscu będzie można zakupić produkty z sera koziego od Agata Stabrawa oraz moje książki o kosmetykach i jedzeniu.
Katarzyna Enerlich

zapisy mailem kasia-e@go2.pl

Powyższy tekst jest informacją prasową przesłaną przez Katarzynę Enerlich. Ja nie jestem redaktorką posta. Ale gorąco Wam polecam, bo Kasia tworzy naturalne cuda. 

Książkę "Piękno z pół i łąk", jak i pozostałe Katarzyny Enerlich można wypożyczyć w Wypożyczalni dla Dorosłych i Młodzieży nr 37 przy ul. Smoleńskiej 94 przy Bibliotece Publicznej w Dzielnicy Targówek m.st. Warszawy.